3 czerwca 2026,  13:17

Trump miażdży Netanjahu, rynki rozgrzane do zieloności

Dzisiaj dwa główne tematy. Najpierw chcę powiedzieć o przebiegu rozmowy Donalda Trumpa z Benjaminem Netanjahu, a potem przejdę do prognoz walutowych banków na ten kwartał i do końca roku. Korzystamy z tego, że pierwsza połowa roku jest praktycznie za nami, więc pojawiły się świeże prognozy i warto, żebyście Państwo wiedzieli, jak analitycy na to patrzą.

Trump, Netanjahu i rakiety dla Ukrainy

Według relacji agencji Axios rozmowa Donalda Trumpa z Benjaminem „Bibim” Netanjahu, po której Trump ogłosił zawieszenie broni pomiędzy Libanem a Izraelem, była bardzo „męska” – z inwektywami i przekleństwami. Trump miał mówić, że „ratuje” Netanjahu tyłek, że normalnie powinien siedzieć w więzieniu, a nie siedzi dzięki niemu, i że „wszyscy nienawidzą Izraela”. Mimo tej ostrej wymiany, ostatecznie ogłosił zawieszenie broni, bo sytuacja jest naprawdę trudna.

Świadczy o tym choćby prośba prezydenta Zełenskiego o nowe rakiety ze Stanów Zjednoczonych. Amerykanie odmówili, a Zełenski opublikował komunikat, w którym stwierdził: „USA nie produkują wystarczającej ilości rakiet. Z tego powodu może być kryzys na świecie, wliczając Bliski Wschód. Rosja zwiększa swoją produkcję rakiet balistycznych, a nam brakuje interceptorów. 65 rakiet na miesiąc to mało. USA musi zwiększyć produkcję. Ukraina potrzebuje licencji do produkcji rakiet. Będzie to pozytywne dla wszystkich”.

Jeśli spojrzymy historycznie, choćby na II wojnę światową, to Niemcy nie przegrali dlatego, że zabrakło im żołnierzy, tylko dlatego, że nie wytrzymał ich przemysł – szczególnie zbrojeniowy i paliwowy. Amerykanie weszli do wojny ze świeżym sprzętem. Rosjanie też ten sprzęt dostawali wcześniej od USA – porcjami, tak jak dziś Ukraińcy – ale długo go nie używali, więc Niemcy podeszli pod Moskwę, co kosztowało wiele ofiar po stronie ZSRR.

Dopiero kiedy Rosjanie nazbierali wystarczająco dużo broni, którą Amerykanie im systematycznie dostarczali, ruszyli z odwetem ze wschodu, a Amerykanie dokonali desantu na Zachodzie. To pokazuje, że wojny wygrywa przemysł, a nie tylko armia.

Hossa na giełdach i Prognozy walutowe

Mimo tego wszystkiego – mimo wzrostu cen ropy i ryzyka geopolitycznego – hossa na giełdach trwa w najlepsze. Wskaźniki są rozgrzane do czerwoności, a może i „do zieloności”. Japoński rynek urósł w tym półroczu o ponad 30%, co jak na pół roku jest wynikiem ogromnym.

Tymczasem nie widać tego w pełni w kilku innych segmentach. Złoto wyhamowało i koryguje się. Eurodolar ma w praktyce coś w rodzaju „płaskiej hossy” – przy takiej hossie na rynkach akcyjnych eurodolar powinien być już dawno powyżej 1,20, a tak nie jest. Mamy też problemy na rynku kryptowalut.

Dlatego chciałem Państwu przytoczyć prognozy, jakie dają banki na najbliższe miesiące. Wcześniej banki europejskie bardziej sceptycznie podchodziły do hossy na eurodolarze, co moim zdaniem służyło temu, że euro nie było aż tak silne wobec dolara – być może z powodów politycznych. Dziś do tej ostrożności dołączyły także banki amerykańskie.

Przechodząc do konkretnych liczb:

  • Goldman Sachs w prognozie z 26 maja zakłada, że eurodolar w trzecim kwartale (wrzesień) będzie w okolicach 1,14.

  • JP Morgan (prognoza z 19 maja) mówi o 1,15 we wrześniu i 1,14 na koniec roku.

  • Citi widzi również okolice 1,14.

  • Crédit Agricole jest jeszcze bardziej „prodolarowy”: mówi już o 1,12 (wcześniej prognozował 1,14 na czerwiec, co się nie sprawdziło, ale ten bank od dawna jest po stronie dolara).

Po drugiej stronie mamy instytucje, które widzą mocniejsze euro:

  • Nordea mówi: wrzesień – 1,20.

  • Kanadyjczycy (m.in. RBC) mówią o 1,19.

  • Bank Mitsubishi zakłada 1,17, czyli mniej więcej okolice obecnych poziomów.

  • Société Générale widzi krótkoterminowo 1,19, ale oczekuje spadku do 1,17 we wrześniu.

W porównaniu z poprzednim rokiem prognozy nie są już tak jednoznaczne. Wtedy praktycznie cała ściana prognoz na 2025 wskazywała na umocnienie euro do dolara. Teraz obraz jest rozjechany.

Dla pary USD/PLN:

  • Goldman Sachs widzi na wrzesień kurs USD/PLN w okolicach 3,77.

  • JP Morgan – 3,74.

  • Crédit Agricole – 3,78.

Te prognozy oznaczają osłabienie złotego do dolara względem obecnych poziomów.

Dla pary EUR/PLN:

  • Szwedzki SEB zakłada umocnienie złotego w okolice 4,20,

  • Goldman Sachs – 4,30,

  • JP Morgan – 4,30,

  • UFJ Mitsubishi – 4,26,

  • Citi – 4,25,

  • Bank of America – 4,21,

  • Crédit Agricole – 4,23.

Czyli zakres prognoz na wrzesień to mniej więcej 4,20–4,30, a średnia wychodzi w okolicach 4,24.

W mojej ocenie stoimy przed jakimś większym ruchem – pytanie tylko, w którą stronę. Nie wiem, jak długo rynek może lekceważyć to, co dzieje się geopolitycznie, łącznie z walkami i wzrostami cen ropy. Tymczasem gorączka AI jest rozgrzana do granic możliwości.

Jeżeli chcieliby Państwo prognozy innych par walutowych, to proszę dać znać – przy kolejnym spotkaniu mogę się odnieść do konkretnych par, bo mamy dane dla zdecydowanej większości istotnych rynków.

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *