13 kwietnia 2026,  13:41

Fiasko rozmów USA–Iran i polityczny zwrot na Węgrzech

Dziś chciałbym zwrócić uwagę na dwa kluczowe wydarzenia: fiasko rozmów pokojowych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem w Islamabadzie oraz wybory na Węgrzech, które przyniosły zmianę władzy.

Fiasko rozmów USA–Iran

Miałem nadzieję, że dojdzie do porozumienia i wtedy rynek otworzyłby się wielką luką hossy: eurodolar na szczyty, polski złoty na szczyty, akcje jeszcze wyżej. Zwróćmy uwagę, że w całym tym konflikcie na Bliskim Wschodzie nasza warszawska giełda osiągnęła w piątek historyczny szczyt, co jest bardzo ciekawe z punktu widzenia inwestora.

Dziś jednak mamy fiasko tych rozmów. Zastanawiałem się nad tym i chcę podkreślić, że trudno jest o otwartą krytykę którejkolwiek ze stron, bo taka krytyka bywa później mocno tłumiona. Widać to chociażby w relacji pomiędzy prezydentem Donaldem Trumpem a papieżem Leonem XIV, gdzie obecny papież został bardzo mocno skrytykowany przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, ale krytyka płynie również w drugą stronę.

Patrząc na to z boku, rozumiem, że Amerykanie, Stany Zjednoczone, są naszym strategicznym sojusznikiem i gwarantem bezpieczeństwa przynajmniej w naszej części Europy. Faktem jest jednak coś innego: delegacja Iranu potraktowała te rozmowy bardzo poważnie. Przybyły najwyższe władze Iranu, a w samolocie, którym lecieli, w miejscach pustych ustawiono zakrwawione plecaki oraz zdjęcia dziewczynek, które zostały zamordowane w ataku na żeńską szkołę nastolatek.

Te zdjęcia dziewczynek „leciały” razem z delegacją na rozmowy w Islamabadzie. Zacząłem się zastanawiać, jak to jest, że w naszych głowach mamy utrwalony obraz „państw dobrych” i „państw złych”: państw rzekomo miłujących pokój i walczących o pokój oraz tych „złych”, które niby trzeba powstrzymywać. Tymczasem te „państwa dobre” bardzo często atakują te „państwa złe”, a nie odwrotnie. Bywa też tak, że państwa, które uważamy za dobre, popełniają zbrodnie wojenne, jak widać na przykładzie ostatnich wydarzeń w Iranie.

Amerykanie wywołali od II wojny światowej dziesiątki konfliktów na świecie. Zastanawiam się, jak my w tym wszystkim żyjemy, jak my się później między sobą emocjonujemy – ze znajomymi, przyjaciółmi, w rodzinach – i czy to ma w ogóle sens, skoro faktem jest, że dzieje się zło. Tu zgadzam się z papieżem.

Nie można mówić, że wojny są dobre ani że w imię hasełek demokracji, ładu, miłości, dobra można usprawiedliwiać straszne zbrodnie popełniane przez tych, którzy rzekomo walczą „w imię dobra”. A tak właśnie bywa. Ofiarami są potem ludność cywilna, dzieci, kobiety i inni bezbronni.

Rynek i dezinformacja

Mamy dziś fiasko rozmów, więc rynek – w mojej ocenie – zareagował jak dotąd całkiem przyzwoicie, przynajmniej w nocy. Myślałem, że będzie gorzej: że japońska giełda, rosnąca po 5% dziennie, mocniej się załamie, że eurodolar zachowa się gorzej. Na razie nie jest źle, ale co będzie dalej – zobaczymy. Jeżeli konflikt będzie narastał, a wygląda na to, że dojście do stołu negocjacyjnego będzie trudne w krótkim okresie, to będziemy mieli problem, który odbije się także na nas. Ropa już rośnie w górę, a agencje informacyjne wskazują, że bez dodatkowego popytu przy obecnych trendach może pojawić się niedobór tego surowca w 2026 roku.

Jeśli chodzi o rynek akcji, mówi się, że bardziej narażone na spadki mogą być banki oraz handel detaliczny, ponieważ wyższe ceny energii uderzą w konsumenta. Z kolei energetyka oraz sektor obronny to aktywa, które mogą się relatywnie mocniej trzymać, a nawet zyskiwać. Mimo że rynek trzyma się dziś bardzo dobrze – w mojej ocenie jest mocno kontrolowany – w normalnych okolicznościach sytuacja wyglądałaby znacznie gorzej.

Apeluję, aby Państwo bardzo uważali przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Rynek jest dziś wyjątkowo trudny. Nie jesteśmy już tak bardzo uzależnieni od danych makroekonomicznych czy publikacji z gospodarki, lecz od informacji. A te informacje są często niejasne. Prezydent Stanów Zjednoczonych potrafi powiedzieć, że Iran „błaga o rozejm”, „błaga o pokój”, a potem okazuje się, że Iran z rozmów wychodzi, negocjacje kończą się fiaskiem, a więc nie ma żadnego błagania, tylko są twarde stanowiska.

Uważam, że musi nastąpić deeskalacja; jeśli jej nie będzie, ofiarą stanie się cała Zatoka Perska – Dubaj, Katar i inne państwa regionu. Już mówi się o tym, że część zamożnych mieszkańców Dubaju zastanawia się nad przeniesieniem majątku do innych europejskich miast, jak choćby Mediolan. To pokazuje, jak szeroko rozlewa się ten konflikt.

Wybory na Węgrzech i Unia Europejska

Drugie ważne wydarzenie to wybory na Węgrzech. Po 16 latach premier Viktor Orbán oddał władzę. Wynik wyborów jest dla mnie zaskakujący, jeśli chodzi o skalę zwycięstwa opozycji, która prawdopodobnie będzie miała większość konstytucyjną i będzie mogła dokonywać daleko idących zmian.

Bracia Węgrzy tak wybrali. Były prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama mówił, że wybory na Węgrzech przypominają wybory z 2023 roku w Polsce, więc można domniemywać, że od dziś Węgrzy będą mieli „tak samo dobrze” jak my. A biorąc pod uwagę, że Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, jest zadowolona z tego wyniku, można przypuszczać, że Węgrzy będą mieli jeszcze lepiej niż my.

Podejrzewam, że poziom zadłużenia Węgier może teraz przyspieszyć – w ciągu czterech lat Magyar zrobi swoje, a potem, w wyniku kolejnych demokratycznych wyborów, Węgrzy mogą znów zwrócić się ku rządom autorytarnym. Zawsze bawią mnie te hasła o „autorytaryzmie” – tutaj demokraci, tam autorytarni – a wszystko i tak odbywa się formalnie w sposób demokratyczny. Nie widziałem sygnałów poważnych zakłóceń procesu wyborczego, a jednak narracja bywa bardzo ostra.

Z geopolitycznego punktu widzenia jest to pewna porażka Stanów Zjednoczonych, które wspierały dotychczasowego premiera Orbána, oraz zwycięstwo środowisk internacjonalistycznych w Unii Europejskiej – tych, które obecnie sprawują władzę w instytucjach unijnych, przede wszystkim z silnym udziałem Niemiec, mających największy wpływ w UE.

Współpraca Polski z Koreą

Na koniec coś z naszego podwórka, naszej ekonomii i gospodarki. Jeden wyraźnie optymistyczny ruch to wizyta premiera w Korei Południowej i podpisanie umowy o współpracy strategicznej. To cieszy – to dobry kierunek. Liczę na wymianę technologii i wzmożenie produkcji w Polsce.

Chodzi o to, aby ruch, który premier Donald Tusk wykonał razem z premierem Korei, prowadził do bardziej zrównoważonej współpracy. Mamy obecnie bardzo dużą nierównowagę w handlu z Koreą: jesteśmy dla niej świetnym partnerem, ale w statystykach nadwyżki handlowej jesteśmy jednym z krajów, na których Korea zarabia wyjątkowo dużo. Chciałbym, abyśmy więcej naszych towarów eksportowali do Korei, a współpraca oznaczała realne przenoszenie wiedzy, nowoczesnych technologii do Polski i „polonizację” tych rozwiązań.

Nie chodzi tylko o obronność, ale także o nowoczesne technologie, w których Polska mogłaby wykorzystywać nowe przewagi. Sama współpraca jest bardzo dobra – trzeba budować sojusze strategiczne. Jestem zwolennikiem partnerstwa z Koreą, ale także uważam, że ważnym partnerem może być Turcja oraz Wielka Brytania, która – będąc poza Unią – powinna szukać swojego przyczółku we współpracy gospodarczej w Europie. Współpraca popłaca.

Jesteśmy świadkami wielkich zmian geopolitycznych. Konflikt wokół Iranu będzie się – w mojej ocenie – jeszcze tlił, a jednocześnie nie daję pełnej wiary wszystkim przekazom medialnym, bo jedno się mówi, a co innego się robi. Dlatego mamy do czynienia z dezinformacją i z grą dyplomatyczną pomiędzy tymi, którzy atakują, a tymi, którzy się bronią.

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *