Żywność i napoje bezalkoholowe podrożały o 7,5%! Spokojnie, to wzrost w porównaniu do lutego 2019 roku, który nie ma nic wspólnego z koronawirusem. Aby dowiedzieć się, jak mocno wirus wpłynął na ceny w Polsce trzeba jeszcze chwilę poczekać.
Na razie globalnie wzrost cen obserwujemy w przypadku pojedynczych branż czy produktów jak środki przeciwbólowe w Wielkiej Brytanii – wzrost o 30% (więcej tutaj) czy maseczki N95 w USA, za których opakowanie (10 szt.) w połowie stycznia trzeba było zapłacić 18, a pod koniec lutego już 199 dolarów (patrzy tu)!
Skok cen spowodować może nie tylko w Polsce, ale całej Europie dłuższe zatrzymanie produkcji na skutek przedłużającego się okresu kwarantanny dla pracowników. Negatywne efekty absencji w miejscu pracy miała wyrównywać praca zdalna, ale pokrycie strat możliwe jest w nieznacznym stopniu. Część obszaru UE nie jest przygotowana na pełny wymiar pracy zdalnej, zwłaszcza, że jak podaje OECD sześciu na dziesięciu jej obywateli w 2018 roku zdalnie nie przepracowało ani jednego dnia.
Zapewnienia rządu i elastyczność branż
Wiceminister finansów zapewnia, że Polsce wzrost cen. Również Polska Izba Handlu potwierdza, że koronawirus nie wpłynął w sposób znaczący na funkcjonowanie handlu, zaś prezes NBP mimo spowolnienia wzrostu gospodarczego nie widzi szans na recesję. Poszczególne sieci handlowe w trosce o psychiczne bezpieczeństwo klientów zapewniają, że nie będą drastycznie zmieniać cen, nie mają problemów z dostawami i stosują wszelkie środki bezpieczeństwa.
Co będzie tańsze?
- paliwo (do końca marca ceny mogą spaść o 30 gr)
- bilety lotnicze
- wycieczki (zależnie od regionu, niektóre przeceny będą nawet 70-cio procentowe)
- ceny akcji (przy pozytywnym rozwiązaniu kryzysu wirusowego, spółki, które na razie tracą w końcu muszą zacząć zyskiwać)
Droższe z kolei mogą być pochodzące z Ameryki Południowej czy Azji warzywa i owoce – to w efekcie zakłócenia w ich dostawach. Droższe będą te rzeczy, do których produkcji konieczne są półprodukty dostarczane z krajów objętych epidemią. W większości to sprzęty elektroniczne czy specjalistyczny sprzęt medyczny.
Koronawirs wymusi na części branż zwiększoną elastyczność i pomysłowość. Ceny wycieczek na pewno będą spadać i to bardzo, a i tak będzie trudno je sprzedawać. Potrzebna będzie kreatywność, by udowodnić klientom, że wyjazd jest bezpieczny i nadal atrakcyjny.
Skutki koronawirusa w postaci odraczania decyzji o poważniejszych zakupach mogą być widoczne na rynku nieruchomości, na którym ceny mieszkań w największych polskich miastach biły ostatnio rekordy. Jeśli niepewność będzie się przedłużać, a konsekwencje gospodarcze epidemii wzrosną jest szansa na spadki cen mieszkań.
„Janusze biznesu” zatrzymani przez premiera
W czasie poważnych zmian na rynkach, pojawiają się nisze, które sprytnie lub nieuczciwie można zapełnić. Od czasu pojawienia się w Polsce koronawirusa, a nawet nieco wcześniej na topowych platformach sprzedażowych jak Allegro i OLX pojawiały się kosmiczne oferty sprzedaży środków medycznych i dezynfekujących. Pierwsze podwyżki cen maseczek czy „certyfikowanych płynów” i zwiększony popyt mocno rozochociły zatowarowanych po czubek głowy sprzedawców i zaczął się festiwal absurdów, w trakcie którego mogliśmy oglądać niechroniące przed wirusem maseczki w cenach dochodzących nawet do kilku tysięcy za sztukę.
Jednak polscy przedsiębiorcy nie zrobili nic nadzwyczajnego, bo podwyżki cen artykułów medycznych o kilka tysięcy procent odnotowano także we Włoszech, Francji i na międzynarodowych platformach jak Amazon.
Platformy sprzedażowe próbowały radzić sobie z nieuczciwymi sprzedawcami za pomocą zgłoszeń użytkowników, jednak okazało się to niewystarczające.
Wobec powyższego 11 marca 2020 roku premier, zgodnie z zapisami specustawy regulującej przeciwdziałanie koronawirusowi polecił zablokować aktualne oferty sprzedaży maseczek i środków dezynfekujących oraz zakazał umieszczania nowych ofert.
Po decyzji premiera Allegro na pytanie o „maseczkę” od razu odsyła na strony rządowe.
Dane makro mogą nas uratować?
Inflacja w styczniu 2020 roku wyniosła 4,4 proc., co jest wynikiem najwyższym od 8 lat. Wzrost cen energii, żywności już jest faktem, do tego przewidywane suche lato, które zapewne wpłynie na ceny warzyw i owoców. Taki był stan przed koronawirusem.
Jego wpływ na gospodarkę krajową wynika nie tylko z pozycji rynku wobec innych gospodarek, ale również rozwoju epidemii. Wybór pomiędzy drogą koreańską, a włoską wydaje się być oczywisty. Duża liczba zakażeń przy spadającej śmiertelności bliższa jest kryzysowi, długi wzrost zakażeń i wysoka śmiertelność wymuszająca wprowadzenie stanu wyjątkowego oznacza dla gospodarki „drogą drzemkę”, a być może nawet zapaść.
Oczywiście poszczególne państwa czy instytucje międzynarodowe, jak Europejski Bank Centralny mogą „dosypać” trochę grosza, by podratować przedsiębiorców, którzy ucierpią z uwagi na koronawirusa. ECB zamiast ciąć stopy procentowe na razie uruchamia transzę pożyczek dla sektora bankowego, co w efekcie ma pomóc niewielkim firmom w otrząśnięciu się po ewentualnych stratach.
We wpływ obniżek stóp procentowych czy stymulację fiskalną w naprawę łańcucha dostaw nie wierzą członkowie RPP. Jeśli chodzi o prognozowany wzrost cen w Polsce członek RPP Jerzy Kropiwnicki łączy brak paniki w związku z koronawirusem z brakiem silnych wzrostów cen. Przy czym zastrzega, że sytuacja jest dynamiczna.
Ktoś musi stracić, by zyskać mógł ktoś
Straty w gospodarce są oczywiste, ich wymiar określi dokładnie czas trwania częściowego paraliżu niektórych sektorów. Stracą najpewniej takie działy gospodarki jak: turystyka, transport, częściowo przemysł, dostanie się na pewno wielu branżom jak eventowa, rozrywkowa czy szkoleniowa.
Wzrost obrotów mogą odnotować natomiast agencje ubezpieczeniowe, producenci leków, handel detaliczny (produkty FMCG), e-commerce, usługi dostarczania jedzenia czy usługi online. Pełne ręce roboty będą miały również media i część sektora publicznego, która czuwa nad właściwą organizacją zarządzanych na szczeblu krajowym i regionalnym zmian.
***
Ciekawe pozostaje jednak czy jeden z ulubionych sposobów Polaków na marnowanie pieniędzy, czyli wyrzucanie po 200 zł miesięcznie wraz z nieprzejedzoną żywnością, zwiększy skalę z racji nieuzasadnionego powiększania domowych zapasów.
Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.