28 stycznia 2026,  12:30

Koniec hossy? Waluty, słaby dolar i ryzyko korekty

 

Dzisiaj chcę opowiedzieć bardziej o rynku, mamy do czynienia z wielkimi zmiennościami – to, co dzieje się na parze euro-dolar, ma wpływ nie tylko na tę parę, ale także na dolar-złoty, funt-dolar czy waluty z antypodów w stosunku do dolara, a nawet na jena. Te ruchy mają olbrzymi wpływ na rynek.

Interwencja USA i Japonii

Mieliśmy do czynienia z wielkim rajdem od poniedziałku na walutach, wywołanym po pierwsze tym, że Bank Rezerw z Nowego Jorku sprawdził stopy procentowe i zainterweniował w kursie. To typowe zagranie przed planowaną interwencją, w tym przypadku na parze dolar-jen. Ta interwencja miała być skoordynowana razem z Japończykami. Historycznie patrząc, kiedy Bank of Japan interweniował samodzielnie, działania były oceniane jako skuteczne, w związku z czym rynek bardzo się osłabił.

Do tego dochodzą kwestie komentarzy politycznych. Wczoraj Donald Trump powiedział, że wspaniale, że dolar jest taki słaby. Oczywiście słabość dolara to jest sukces Donalda Trumpa. Ci, którzy uważają, że walący się dolar jest błędem Trumpa, mylą się – to wszystko jest na jego korzyść. Tani dolar pozwala mu na tani eksport, autoregulację gospodarki i kontrolę surowców. Dlatego obserwujemy też zwyżki m.in. złota – słaby dolar historycznie oznaczał mocniejsze złoto.

Koniec hossy?

Chciałbym zwrócić uwagę, żeby inwestować z rozwagą. Wszystko idzie w górę: wspaniała hossa na giełdzie w Stanach, wspaniała hossa na warszawskiej giełdzie, rynki wschodzące – wszystko, w co zainwestujemy, rośnie. Złoto rośnie, srebro rośnie, akcje rosną, euro rośnie, złotówka się umacnia – Eldorado.

Oczywiście, jeżeli Państwo dalej inwestujecie, to nie ma problemu. Natomiast chciałbym zwrócić uwagę na kilka wskaźników profesjonalnych, które sugerują ostrożność. Lewarowanie dzisiaj może być niebezpieczne z uwagi na wzmożoną zmienność rynku.

Pierwsze to wyceny akcji. Nie są już atrakcyjne – nawet w przypadku rynków wschodzących wskaźnik ceny do wartości księgowej (P/BV), który historycznie dawał ciekawe wskazówki, pokazuje, że nie jest już tani ani okazyjny.

Wskaźnik ten wspiął się w trakcie styczniowej hossy do poziomu najwyższego od 2008 roku. Oczywiście można sobie wyobrazić super optymistyczny scenariusz, w którym wyceny dojdą do poziomu bańki spekulacyjnej z 2007, ale tego nie zakładam. Wyceny na NASDAQ odbiegają od szczytu o około 15%. Korekta na poziomie 15% należy się praktycznie jak psu zupa.

Kolejny wskaźnik to udział gotówki w portfelach inwestycyjnych. Globalny sondaż Bank of America pokazuje, że udział gotówki, który jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się niski, teraz osiągnął niespotykany wcześniej poziom 3,2%. To oznacza, że wszyscy są „zapakowani pod korek” – nie ma luzu. Historycznie takie sytuacje sygnalizowały ryzyka końca hossy, tak było w bańce internetowej w 2000 roku i w 2007.

Profesjonalni inwestorzy, tacy jak Warren Buffett, nie kupują od szczytów do dołków – oni czekają na okazje. Jeśli ktoś pyta mnie, czy dziś jest okazja – nie, nie ma okazji. Wyceny są wysokie, gotówki brak, a nastroje inwestorów są bardzo bycze.

Główne wskaźniki nastrojów są najwyższe od lipca 2021 roku. Bank of America patrzy też na wskaźnik Bull and Bear Indicator (byki vs niedźwiedzie), który niedawno został zmodyfikowany – jest najwyższy od stycznia 2018 roku.

Bank ostrzega przed hiperbyczymi nastrojami. Nie ma „never ending story” ani gwarantowanych zysków – dotyczy to zarówno rynku akcji, jak i towarów. Wszyscy są przekonani o nieustannym wzroście złota i srebra, ale wykresy historyczne pokazują, że po okresach wzrostów często pojawiały się korekty lub dłuższa stagnacja.

Podobnie było kiedyś na rynku kakao – rosło, rosło, rosło, a wszyscy mówili: „Boże, to będzie rosło wiecznie”, bo istniały pewne czynniki produkcyjne i inne okoliczności. Podobnie jest tutaj – nie ma czegoś takiego, że wzrosty będą nieprzerwane. Zaraz może dojść do stagnacji. Już mówię – na rynku srebra nie będzie towarów; wszystko jest napędzane sytuacją geopolityczną i ryzykami. Rynek nastawia się na duże wahania.

Rynek kryptowalut, moim zdaniem, przesunął uwagę inwestorów w kierunku złota i srebra. Kryptowaluty po mocnej korekcie stoją w miejscu. To są pewne zjawiska, i w związku z tym uważam, że jeśli Państwo jeszcze jesteście zarobieni, czasami warto trochę „posiedzieć na gotówce” i poczekać na korektę, a dopiero wtedy wchodzić w rynek. Jesteśmy bardzo optymistyczni, rynek jest rozgrzany. Takich ruchów na parze euro-dolar dawno nie widziałem – wcześniej mówiono, że na euro-dolarze nic się nie będzie działo, a teraz dzieje się naprawdę dużo.

Prognozy USD/PLN

Nowe prognozy są mieszane:

  • Danske Bank: Dolar do końca I kwartału 3,53, potem 3,39 w czerwcu, 3,25 we wrześniu – bardzo optymistyczna.
  • Credit Agricole: 3,63 do końca I kwartału, 3,68 w czerwcu, 3,74 we wrześniu, 3,80 w grudniu – jedyna pesymistyczna prognoza.
  • Goldman Sachs: 3,60 na koniec marca, 3,54 w czerwcu, 3,40 we wrześniu i grudniu.

Oczywiście, jeśli mają Państwo pytania o inne pary walutowe, proszę pisać w komentarzach, mogę podać prognozy w kolejnych materiałach.

Fed i Eurodolar

Dzisiaj mamy posiedzenie Fed i uważam, że może powtórzyć się sytuacja z ostatniego posiedzenia: wszystko rosło przed Fedem, a po decyzji zaczęła się korekta. Nie mówię przy tym, że euro-dolar w dłuższym terminie nie będzie się umacniał. Dolar wciąż jest „stawiany” przez banki na słabej pozycji. Szczególnie niektóre instytucje finansowe upatrują sobie SEK-i i NOK-i w stosunku do dolara australijskiego i amerykańskiego, nie tylko w odniesieniu do euro-dolara.

Podobnie zresztą ING podał wczoraj swoją prognozę – według nich na koniec marca euro-dolar będzie bardziej w okolicach 1,17 niż 1,23. Jednak nawet jeśli mówimy o tendencji wzrostowej dolara amerykańskiego, w międzyczasie mogą wystąpić korekty, i to dość silne. W tym roku możemy mieć do czynienia z bardzo dużymi ruchami na wszystkich rynkach.

Podsumowanie – Możliwe korekty

Jeżeli spojrzymy np. na srebro – przedwczoraj wzrosło o 8–9%, następnie spadło o 9%, tworząc świecę spadkową, a następnego dnia ponownie wzrosło o 8%. Takie duże wahania sugerują już rozchwianie rynku i mogą zapowiadać kolejne zmiany. W związku z tym byłbym ostrożny. Nie chcę być pesymistą, ale patrzę na fakty, a nie na emocje – emocjonalnie też chciałbym wierzyć, że będzie wspaniale, że coś jest gwarantowane.

Wskaźniki pokazują, że obecnie nie ma okazji inwestycyjnej. Oczywiście rynek może jeszcze rosnąć, ale z punktu widzenia profesjonalnego inwestora nie ma obecnie dobrej wyceny. Profesjonalny inwestor kupuje w odpowiednim momencie i przy korzystnej wycenie, wiedząc, że zyska na długim, nawet kilkuletnim swingu.

A my jesteśmy już w kilkuletniej hossie, przeplatanej jedynie niewielkimi korektami – w zeszłym roku korekta pojawiła się tylko w kwietniu. Dlatego przydałaby się korekta, nawet jeśli mówimy o dalszym wzroście. Obserwujmy zatem ten tydzień – ważne posiedzenie Fedu dzisiaj, koniec miesiąca – i tak wchodzimy w luty.

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *