22 stycznia 2026,  10:43

Spotkanie, które może zmienić Polskę: Nawrocki i najwięksi gracze

Dzisiaj kilka tematów z bieżącej sytuacji geopolitycznej. Chciałbym też opowiedzieć o spotkaniu prezydenta Nawrockiego z przedsiębiorcami, w tym mną, w związku z naszą obecnością w G20. Powiem też o zagadnieniach związanych z Mercosurem, energetyką, polityką klimatyczną a także o tym, co się dzieje w Davos.

Mercosur

Ostatnio słyszałem bardzo błyskotliwą wypowiedź profesora Ryszarda Piotrowskiego. Szczerze mówiąc, cieszę się, że jeszcze na Uniwersytecie Warszawskim jest kadra naukowa, w której przewija się jakaś myśl. Studiowałem na tym wydziale, będąc studentem profesora Piotrowskiego jeszcze jak profesor był doktorem i gdy patrzyłem ogólnie na kadrę, to cieszę się, że wśród tego lewactwa jest jeszcze jakaś Polska myśl. Każdy ze sceny politycznej, od lewa do prawa, nie podważa jego kompetencji. Wybitny konstytucjonalista zwrócił uwagę na podpisanie umowy Mercosur i jej wpływ na polskie prawodawstwo. Słusznie stwierdził, że Polska nie udzieliła żadnej organizacji międzynarodowej, w tym Komisji Europejskiej, kompetencji do zmiany Konstytucji.

Artykuł 23 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej mówi, że podstawą ustroju rolnego w Polsce jest gospodarstwo rodzinne. Z tego, co wiemy od samych rolników i polityków, podpisanie umowy Mercosur doprowadzi do likwidacji w Polsce gospodarstw rodzinnych. W związku z tym, jak podkreślił prof. Piotrowski, Komisja Europejska doprowadziła do tego, czego nie udało się zrobić Józefowi Stalinowi, a mianowicie do likwidacji gospodarstw rodzinnych w Polsce. I tak upatrywałbym przysłowiowy sukces umowy Mercosur. Po pierwsze, nie mieli prawa podpisać tej umowy, bo nie przekazaliśmy im kompetencji w zakresie zmiany Konstytucji.

Po drugie, ta umowa, którą będziemy stosować w Polsce, łamie Konstytucję. I zwróćcie Państwo uwagę, gdzie są ci wszyscy obrońcy, ruch obrony konstytucji – gdzie oni są? Dlaczego my cały czas łamiemy Konstytucję, dlaczego na to pozwalamy i jaka to jest obłuda?

Koniec świata odwołany

Co jakiś czas powtarzam, w związku z dzisiejszą pogodą za oknami, jak oni to wytłumaczą tym wszystkim pożytecznym ludziom? Jakie wybitne umysły będą siedziały nad tym, żeby wytłumaczyć, że to wszystko, co opowiadali, to była wielka bzdura? Dzieci w niektórych szkołach uczą się na geografii, że wchodzimy naturalnie w cykl oziębienia klimatu.

Było ocieplenie, teraz wchodzimy w oziębienie. I zastanawiałem się, jak to wytłumaczą, co zrobią, czy będą mówić o błędach i wybaczeniach, czy przyznają, że wszystko, co wcześniej twierdzili, to była jedna wielka bzdura. Patrzę wczoraj na „Gazetę Wyborczą”, redaktor Gadomski opublikował artykuł pt. „Koniec ery jastrzębi klimatycznych. Bill Gates odwołuje koniec świata.” Wybitne postacie już zaczęły nad tym myśleć.

W artykule powołano się na konferencję organizowaną przez Goldman Sachs – Energy and Clean Tech Utilities – gdzie amerykański sekretarz ds. energii Chris Wright skupił się na energetyce. Według mnie, energetyka to drugie złoto dzisiejszych i przyszłych czasów, z uwagi na zapotrzebowanie na energię, sztuczną inteligencję, moce obliczeniowe, centra danych i chłonność tej energii.

Sekretarz wskazał, że w Ameryce sytuacja jest w miarę stabilna, bo dominuje sektor paliw kopalnych – gaz i ropa, które stanowią 72%. Jako przykład błędnych decyzji podał Niemcy. Niemcy zainwestowały w zmianę modelu energetycznego, czyli w słynny, jego zdaniem idiotyczny, „zielony ład” – pół biliona dolarów transformacji energetycznej – podwoiły moce sieci, a mimo to produkują dziś o 20% mniej energii elektrycznej niż wcześniej, sprzedając ją po cenach trzykrotnie wyższych.

Najwyższy poziom produkcji elektrycznej Niemcy osiągnęły w 2015 roku – 647 terawatogodzin. W 2024 roku było to 493 terawatogodzin, czyli zmienili miks energetyczny, wprowadzili energię wiatrową i słoneczną – mimo podwojenia mocy, produkują mniej. Jak mają konkurować w takich warunkach?

Energia to nowe złoto

Przechodząc do Davos, sekretarz handlu Stanów Zjednoczonych, Howard Lutnick, powiedział, że jest przeciwny Światowemu Forum Ekonomicznemu i wcześniejszym jego założeniom, które mówiły: inwestuj tam, gdzie jest taniej, offshore, poza krajem. Amerykanie negują tę politykę i mówią, że rozwijając strategiczne produkty, takie jak półprzewodniki i farmaceutyki, muszą to robić w Stanach Zjednoczonych. Nie interesuje ich, że coś jest niby tańsze, jeśli jest to niebezpieczne dla kraju. Gdzie są w tym czasie urzędnicy Unii Europejskiej?

Nie chcę też rażąco oceniać naszych polityków, ale uważam, że Ministerstwo Obrony Narodowej powinno mieć dziś szersze kompetencje. Obrona narodowa to nie tylko broń, armia, rakiety, ale także przemysł, w tym farmaceutyczny. Jak mamy się bronić, jeśli nie będziemy mieli leków? Z doświadczeń ukraińskich wiemy, że największym problemem są właśnie leki, nie tylko broń. Czy rząd nie powinien wspierać polskiego przemysłu farmaceutycznego w zakresie niezbędnym w sytuacjach wojennych?

Czy nie powinniśmy zachęcać sojuszników, np. Stanów Zjednoczonych, do lokowania u nas fabryk półprzewodników, byśmy mogli rozwijać własny przemysł strategiczny? Jak patrzymy globalnie na Unię Europejską, jak mamy reagować w sytuacjach zagrożeń, skoro Unia likwiduje nam przemysł cywilny i chemiczny, potrzebny przecież do przemysłu obronnego? Jak budować przemysł obronny przy najdroższej i niestabilnej energii?

Obecna polityka energetyczna doprowadziła do sytuacji, w której ludzie są wprowadzani w błąd, np. poprzez pompy ciepła i fotowoltaikę. Sprzedawano urządzenia przeznaczone do pracy przy temperaturach do minus pięciu stopni w Polsce, gdzie zimy są znacznie surowsze. Dziś ludzie płacą wyższe rachunki, bo pompy ciepła „wariują”, gdy temperatura spada poniżej pięciu stopni. Naturalnie wchodzimy w lekkie oziębienie klimatu, a nie w ocieplenie, jak twierdzili niektórzy.

Rozwiązaniem jest powrót do gazu, paliw kopalnych, nie zamykanie kopalni węglowych, ale jednocześnie rozwój energetyki atomowej.

Spotkanie z prezydentem

Byłem na spotkaniu u prezydenta Karola Nawrockiego – dziękuję za zaproszenie. Byłem w gronie przedstawicieli największego biznesu w Polsce. To bardzo mądrzy ludzie, niezależnie od poglądów politycznych, którzy myślą o przedsiębiorstwach, gospodarce i Polsce.

Trzeba zwrócić uwagę na to, jak wypowiadał się prezes na przykład firmy Selena, który jest liderem w sprzedaży chemii budowlanej pod marką Tytan. On mówił, że kiedy zaczynał biznes, był w stanie wybudować pięć fabryk w ciągu trzech lat, a dzisiaj nie może wybudować jednej w ciągu czterech lat.

No ja się pytam, kurczę, jak to jest? Jak to jest, patrząc na biznes, ale jak to jest w państwie? Państwo nie może wybudować Centralnego Portu Komunikacyjnego, nie może wybudować elektrowni atomowej, bo – przepraszam za wyrażenie, pieprzy się czasowo z pozwoleniami na budowę, z jakimiś wywłaszczeniami. Przecież to powinno być proste: jest interes państwa, jest interes narodowy i koniec.

Gdybyśmy mieli takie przepisy jak dzisiaj, z tymi idiotami, z tymi terrorystami ekologicznymi i klimatycznymi – bo to są terroryści, oni wymuszają łapówki, pieniądze, blokują inwestycje, działają w interesie różnych grup, a nawet obcych państw – to Eugeniusz Kwiatkowski nie wybudowałby portu w Gdyni. Nie miałby szans, bo gdyby podjął decyzję w dwudziestym którymś roku, to w trzydziestym dziewiątym dopiero by zaczynał wykupywać działki.

Spotkanie u prezydenta Nawrockiego było o tyle dobre, że mam nadzieję, iż postulaty i dialog pomiędzy biznesem a kancelarią prezydenta pozwolą na to, aby prezydent stał na straży – jak to powiedział prezes Pawiński, prezes Maspexu – tej biegunki legislacyjnej. Chodzi o to, że jeśli ktoś wprowadza ustawę nakładającą dodatkowy obowiązek na przedsiębiorcę, powinien w tej samej ustawie pokazać, które dwa obowiązki zdejmuje.

I to jest słuszne. Nie chodzi o to, żeby nam polepszać sytuację, tylko żeby jej nie pogarszać. Patrząc na chwilę dziejową, na geopolitykę, Polska potrzebuje liderów, którzy postawią kraj na właściwe tory. Tych, którzy razem z biznesem i fachowcami przestawią państwo, aby było w miarę samowystarczalne w sytuacjach kryzysowych.

Państwo będzie promowało i współpracowało z biznesem, będzie mówiło przedsiębiorcom: „Wchodźcie, my wam pomożemy, współfinansujemy inwestycje.” Jeśli spojrzymy na Koreę Południową – pamiętam, że premier Morawiecki kiedyś powiedział, że nie chce, aby Polska była drugim Budapesztem, tylko drugą Koreą – to było słuszne i pełne nadziei. Oczywiście, na ile się udało, to pewnie nie do końca, bo tamten rząd przegrał wybory, ale chodzi o zasadę.

Wiecie Państwo, jak w Korei powstał biznes? Po wojnie Korea Południowa była znacznie biedniejsza niż Polska, nie miała zasobów naturalnych ani żyznej gleby. Przyszedł nowy premier i powiedział do biznesmenów – przedstawicieli Hyundaia i innych: „Każdy z was ma wymyślić produkt eksportowy, my wam pomożemy finansowo i zapromujemy wasze produkty.” Każdy wymyślił produkt eksportowy i dziś mamy Koreę Południową.

Podobnie może być w Polsce. Biznes w Polsce chce współpracować, ukształtował się w trudnych warunkach, to nie są lalusie ekonomiczni, to są twardzi ludzie. Jeśli doszłoby do współpracy między rządem a kancelarią prezydenta – prezydent ma prawo inicjatywy ustawodawczej i weta – wtedy możemy osiągnąć dużo więcej niż obecnie.

Spotkanie miało też na celu politykę gospodarczą Polski w kontekście naszej obecności w G20. Kancelaria prezydenta zamierza wspierać przedsiębiorców w wychodzeniu na rynki zagraniczne.

Profesor Piątkowski, wybitna postać, zrobił rys historyczny naszego 35-lecia i optymistycznie powiem Państwu, że nigdy w historii Polski nie mieliśmy tak wysokiego poziomu życia w stosunku do krajów zachodniej Europy – obecnie jest to 80–82%, podczas gdy w szczycie złotego wieku w XVI wieku byliśmy na poziomie 50 paru procent.

Aby kontynuować ten „złoty wiek” przez kolejne lata, musimy przemodelować podejście konsumenta, producenta i rządu. Konsument powinien wspierać polski biznes – kupować u polskich producentów. Jeśli polski biznes dobrze funkcjonuje, polscy obywatele mają się dobrze, Polska ma się dobrze. To muszą zrozumieć urzędnicy, także w urzędach skarbowych, którzy dzisiaj traktują nas jak przestępców, nakładają mandaty bo mają za to premie.

Jeśli dorżniemy biznes, nie będzie z czego finansować deficytu budżetowego ani wzrostu gospodarczego. Wymaga to nowego ruchu w górę, który zaczyna się od energetyki – przyszłości i taniej energii. Koniec z zielonym ładem – trzeba go wyeliminować.

Polakom należy umożliwić inwestycje zagraniczne. Wychodzenie za granicę zwiększa PKB kraju, bo w centrali zostają pracownicy z dużymi wynagrodzeniami.

Z dyskusji wyszła jeszcze jedna idea: wspieranie przedsiębiorców nie polega tylko na wspieraniu Kowalskiego, który inwestuje w Meksyku. Trzeba wspierać cały łańcuch firm: kancelarię prawną, księgowość, konsulting – wszyscy powinni współpracować w grupach wspólnych interesów. Jeśli idziemy do danego kraju, wspieramy się nawzajem i na tym budujemy sukces.

Rynek finansowy

Na początku roku można było czytać różne artykuły o emerging markets, złoto będzie rosnąć dalej, więcej emergingów, akcje powinny iść dalej do góry, dolar będzie się osłabiał i tak dalej i tak dalej, to wszystko wiemy. Natomiast dane profesjonalistów pokazują: poziom gotówki na rachunkach maklerskich jest niski, poziom zalewarowania inwestorów wysoki, a poziom optymizmu bardzo wysoki. Historycznie takie połączenie oznacza koniec hossy. Nie mówię, że to już koniec, ale zalecam ostrożność: „cash is king” – siedźcie na gotówce i czekajcie na okazję.

Sytuacja geopolityczna jest tak niestabilna, że jedna zmiana narracji może wszystko zawalić jak domek z kart. Nie idźmy też ślepo w złoto czy srebro – srebro już przebija 95 dolarów i zaraz może dojść do 100. Obawiam się, że rynek może zamarznąć: ci, którzy mają srebro, nie chcą sprzedawać, a ci, którzy chcą kupić, nie mogą. W produkcji przemysłowej i jubilerskiej może dojść do paraliżu: nie będzie kruszcu na rynku i trudno będzie sprzedać nadwyżki. To nie jest „never ending story”.

Także uważajmy na to, bo te zmienności mogą być coraz większe i mogą nas zmieść z powierzchni. Podobnie na rynkach akcyjnych amerykańskich czy japońskich. One są bardzo rozgrzane, wskaźniki są na takich poziomach, że trzeba uważać. Prosta zasada: inwestujemy w wartość. I dlatego przestrzegam, bo potem będzie płacz. Broń Boże, nie lewarujmy się już. Nie popełnijmy błędów polskich klientów private bankingu sprzed ostatniego kryzysu, którzy lewarowali pozycje i przy korekcie musieli je skracać, tracąc status klientów private bankingu. To taka moja rada.

Geopolityka

Patrząc jeszcze na geopolitykę, widzimy problem z Grenlandią. Dania nie wzięła udziału w Davos na znak protestu. Pewnie będą jeszcze kolejne protesty. To są problemy, które należy rozwiązywać w ramach NATO i sojuszy. Mówi się, że po Grenlandii może przyjść kolej na Kanadę. Złośliwi mówią: „Co ci Kanadyjczycy mogą zrobić? Biedni, wystawią najwyżej dwie parady równości LGBT – jedną w Vancouver, drugą w Montrealu. A to raczej nie powstrzyma armii amerykańskiej.”

Wracając do Ministerstwa Obrony Narodowej w Polsce – powinno mieć wpływ również na Ministerstwo Edukacji Narodowej. Bez edukacji patriotycznej nie ma państwa. Budowanie państwowości powinno mieć miejsce na wielu obszarach.

Kanadyjczycy są w tej sytuacji na łasce bądź niełasce Ameryki, a wspólny interes wielkich mocarstw – czy Ameryki, czy Rosji – może doprowadzić do tego, że Rosja będzie pierwsza, która uzna Grenlandię jako terytorium Stanów Zjednoczonych. Przecież sami mają jeszcze do ugrania terytorium Ukrainy i zatwierdzenie granic, które mają obowiązywać.

Na Ukrainie, czego się u nas nie mówi, jest poważny problem – w Kijowie nie ma prądu, co utrudnia przetrwanie zimy. Pokój powinien być zawarty kilka lat temu. Bylibyśmy w innych granicach Ukrainy, ale życie ludzkie jest najważniejsze.

Natomiast z naszego punktu widzenia musimy budzić się w Polsce i w Europie, bo jesteśmy częścią Unii Europejskiej. Tę Unię Europejską trzeba zmieniać, bo jeśli nie, to sama się rozpadnie. Kiedyś bodajże Wiktor Orbán powiedział, gdy ktoś zapytał go o ewentualne wyjście z niektórych struktur międzynarodowych, NATO czy Unii Europejskiej: „Po co wychodzić? Przecież to wszystko samo się rozleci.”

Aby do tego nie doszło, muszą nastąpić zmiany, bo nie widzę obecnie pozytywnego kierunku dla Europy. Zobaczymy, co będzie dalej w Davos i jakie będą ustalenia liderów.

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *