3 lutego 2026,  08:20

Ukryty koszt, który zjada Twoją marżę. Dlaczego Twoje ciężarówki zarabiają na bank, a nie na…

Czy Twoja firma transportowa naprawdę zarabia tyle, ile pokazuje faktura frachtowa? W wielu przypadkach odpowiedź brzmi: nie. Nie dlatego, że stawka była zła albo kierowca spalił za dużo paliwa. Problem leży gdzie indziej – w miejscu, które większość przewoźników traktuje jako „czystą formalność”. Sprawdź, jak różnice kursowe i sposób rozliczeń mogą po cichu pochłaniać Twoją marżę oraz co możesz zrobić, aby otrzymać zysk z każdego zlecenia.

Marża w TSL – matematyka, której nie da się oszukać

W branży TSL, gdzie faktyczna marża netto wynosi często 2 – 5%, różnica kilku groszy na kursie euro decyduje o tym, czy kontrakt jest opłacalny. Bankowy spread nie jest drobną opłatą techniczną. To systematyczny koszt, który miesiąc po miesiącu zjada wypracowany zysk. Transport międzynarodowy działa w prostym modelu:

  • przychód pojawia się głównie w EUR (faktury frachtowe od zagranicznych kontrahentów),
  • koszty stałe rozliczane są przede wszystkim w PLN (wynagrodzenia kierowców, ZUS, podatki, administracja),
  • koszty zmienne występują w walutach obcych (leasingi, opłaty drogowe, serwisy, diety).

Każda faktura w euro prędzej czy później musi zostać przewalutowana. I właśnie w tym momencie powstaje koszt, którego nie widać na pierwszy rzut oka.

Mechanizm naliczania kosztów przy przewalutowaniu

Standardowy spread bankowy przy wymianie EUR/PLN to często:

  • kilka procent różnicy między kursem kupna i sprzedaży,
  • dodatkowe „bufory” na weekendy i dni wolne,
  • brak realnej możliwości negocjacji przy mniejszych wolumenach.

Efekt? Firma widzi po prostu mniej złotówek, niż mogłaby otrzymać.

Ile tracisz w praktyce? Przykład bez teoretyzowania

Załóżmy scenariusz, typowy dla małej lub średniej firmy transportowej obsługującej transport międzynarodowy. Flota liczy 10 pojazdów,  a średni miesięczny obrót z frachtów wynosi około 120 000 euro. To poziom przychodów, który dla wielu przewoźników stanowi codzienną rzeczywistość.

Przyjmijmy, że firma rozlicza wpływy w euro poprzez standardowy rachunek bankowy, a następnie przewalutowuje je na złotówki po kursie uwzględniającym bankowy spread. Różnica pomiędzy kursem oferowanym przez bank a kursem dostępnego na wyspecjalizowanej platformie wymiany walut wynosi zaledwie 0,03 zł na jednym euro. Wydaje się, że to niemal niezauważalna wartość.

W praktyce jednak oznacza to, że przy miesięcznym obrocie na poziomie 120 000 euro firma traci około 3 600 złotych tylko na samym przewalutowaniu środków. W skali roku ta strata rośnie do 43 200 złotych, mimo że wolumen pracy, liczba zleceń i realne koszty operacyjne pozostają bez zmian.

To nie jest koszt, który pojawia się w kalkulacji trasy ani pozycja widoczna w zestawieniu paliwa czy wynagrodzeń kierowców. To gotówka, która mogłaby zostać przeznaczona na ratę leasingową, zakup paliwa na kilka miesięcy, serwis floty albo stworzenie bufora płynnościowego na trudniejszy kwartał. Te pieniądze nie znikają w systemie ani nie wynikają z błędów operacyjnych. One po prostu zostają po stronie banku.

Spread walutowy – dlaczego ten koszt jest ignorowany?

Koszt spreadu walutowego często pozostaje niezauważony, choć w rzeczywistości jest obecny. Jest on rozproszony – najczęściej po kilka groszy na transakcję, niewidoczny na fakturach i ukryty w kursie wymiany.

Na wyciągu bankowym nie znajdziesz pozycji typu „Prowizja za niekorzystny kurs: 3 600 zł”. Zamiast tego widzisz jedynie kurs podany w tabeli banku, co sprawia, że łatwo przeoczyć rzeczywisty koszt wymiany – i w tym tkwi największa pułapka.

TSL nie działa od 8 do 16. Banki – tak

System TSL nie działa w standardowych godzinach pracy, tak jak klasyczne banki. Transport funkcjonuje przez całą dobę – w nocy, w weekendy i w święta. Banki w takich okresach przyjmują nieco inne strategie: zamrażają kursy, podnoszą spread na dni wolne i księgują przelewy dopiero w kolejnym dniu roboczym.

W rezultacie prowadzi to do ryzyka operacyjnego:

  • brak dostępnych środków na kartach paliwowych w krytycznych momentach,
  • opóźnienia w opłatach drogowych,
  • konieczność szybkiego, często kosztownego przewalutowania, aby uregulować bieżące zobowiązania.

Taka sytuacja wymusza na firmach logistycznych stałe monitorowanie dostępności środków i planowanie płatności z wyprzedzeniem, co generuje dodatkowy stres i koszty operacyjne.

Kryzys w TSL – dlaczego każdy grosz ma dziś znaczenie?

Sektor TSL w Polsce znajduje się w trudnej sytuacji. Firmy działają przy rekordowym zadłużeniu, od 2023 roku notują spadki przychodów i są pod rosnącą presją kosztową związaną z paliwem, płacami oraz regulacjami.

W tym kontekście optymalizacja kosztów transakcyjnych przestaje być finansową fanaberią. To jedno z niewielu obszarów, w którym można osiągnąć faktyczne oszczędności bez konieczności dużych zmian w działalności:

  • nie trzeba renegocjować kontraktów,
  • nie trzeba inwestować w nową flotę,
  • efekt oszczędności jest widoczny niemal od razu.

Takie podejście pozwala firmom logistycznym zachować płynność finansową i lepiej reagować na nieprzewidziane wahania kosztów operacyjnych.

Wymiana walut jako element strategii, a nie przypadek

Firmy, które traktują waluty świadomie:

  • utrzymują rachunki walutowe,
  • wymieniają środki tylko wtedy, gdy faktycznie trzeba,
  • planują potrzeby walutowe pod leasingi i zobowiązania,
  • unikają podwójnego przewalutowania.

To nie jest zaawansowany hedging. To podstawowa higiena finansowa.

Mikro vs. średni przewoźnik – różne skale, ten sam problem

Choć mikrofirmy i średnie lub duże firmy działają w zupełnie innych warunkach, mechanizm generowania strat walutowych w obu przypadkach pozostaje taki sam. Różni się jedynie skala i możliwości zarządzania ryzykiem. Jak to wygląda w praktyce?

Mikrofirmy (1 – 10 aut):

  • każdy grosz na kursie walutowym ma wpływ na przetrwanie firmy,
  • brak wyspecjalizowanego działu finansowego,
  • decyzje finansowe podejmowane są szybko, często intuicyjnie.

Średnie i duże firmy (50+ aut):

  • obsługują duże wolumeny walutowe,
  • mają złożoną strukturę kosztów,
  • istnieje realny potencjał na strategiczne zarządzanie ryzykiem FX.

W obu przypadkach niewłaściwe zarządzanie kursami walut prowadzi do istotnych strat – jedyną różnicą jest skala i sposób, w jaki firmy mogą im przeciwdziałać.

Najczęstsze błędy firm TSL przy walutach

W wielu firmach transportowo-logistycznych kwestie walutowe są traktowane po macoszemu, co generuje istotne koszty. Najczęściej popełniane błędy to:

  • wymiana „z automatu” w jednym banku,
  • brak porównania kursów między różnymi dostawcami,
  • rozdrabnianie transakcji zamiast ich konsolidowania,
  • wymiana waluty w nieodpowiednim momencie dnia,
  • brak jakiejkolwiek polityki walutowej.

Jak od ręki zmniejszyć koszty walutowe? – bez ryzyka i rewolucji

Każdy z tych błędów przekłada się bezpośrednio na straty finansowe. Co więc można zrobić od ręki, bez rewolucji i bez ryzyka? Najprostsze sposoby to m.in.:

  • oddzielenie rachunku walutowego od złotowego,
  • porównywanie spreadu zamiast polegania na „kursie z reklamy”,
  • wymiana waluty wtedy, gdy naprawdę jest potrzebna,
  • traktowanie kursu walutowego jako koszt operacyjny, a nie techniczny detal.

Marża nie znika sama – jak uniknąć ukrytej pułapki walutowej w branży TSL

W TSL nie ma dziś miejsca na finansową nieświadomość. Jeśli:

  • walczysz o centy na kilometrze,
  • negocjujesz każdą stawkę,
  • liczysz każdy litr paliwa,

a jednocześnie oddajesz tysiące złotych rocznie na kursie, to problem nie leży w rynku. Leży w procesie.

Spread walutowy to jeden z nielicznych kosztów, który można ograniczyć szybko, legalnie i bez wpływu na prowadzone operacje. I właśnie dlatego banki liczą na to, że nadal będziesz go ignorować. Wprowadź kilka prostych zmian i popraw swoją marżę – bez ryzyka i kosztownych inwestycji.

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *