Dzisiaj szczególny komentarz, bo niestety sprawdziły się moje – nie chcę powiedzieć przepowiednie – ale to, co Państwu mówiłem w tamtym tygodniu: że Amerykanie wraz z Izraelem zaatakują Iran. Mówiłem o tym, że niepokoi mnie ten miłosny uścisk pomiędzy sefardyjskimi Żydami ze Stanów Zjednoczonych a Izraelem. I tak też się stało.
Atak USA na Iran
Zamordowano przywódcę duchowego Irańczyków, czyli Aliego Chameneiego, który nie był oczywiście przywódcą militarnym czy państwowym, tylko religijnym liderem. Sześć rakiet izraelskich uderzyło, zrównało z ziemią jego dom, zabito jego i jego rodzinę. Stał się, a właściwie stanie się, bohaterem Irańczyków, czy tych tak zwanych szyickich islamistów.
Jak Państwo wiecie, islam dzieli się na dwie główne grupy: szyitów i sunnitów. Sunnitów jest około 80% a szyitów około 10–20%. Różnią się pomiędzy sobą w podstawach wiary, to znaczy szczególny spór dotyczy następstwa po proroku Mahomecie – kto ma objąć przywództwo duchowe. Szyici uważają, że powinno to pozostać w ramach rodziny, przede wszystkim jego kuzyna i szwagra oraz jego żony Fatimy. Sunnici uważają inaczej. U szyitów szczególną rolę odgrywają imamowie i ajatollahowie – ajatollah to inaczej uczony duchowny. I takim właśnie ajatollahem, był Ali Khamenei.
Oczywiście zabito też wielu przywódców związanych ze służbami, wojskiem, wywiadem ale to, o czym trzeba mówić, to fakt popełnienia zbrodni wojennej, ponieważ zabito 85 dziewcząt, czyli dzieci, uderzając w szkołę. Moim zdaniem to nie był przypadek. Takie praktyki Izrael stosował i stosuje w Palestynie, mówi się o tym, że Żydzi zamordowali około 20 tysięcy dzieci.
Wybuch tej wojny przeplata mi się z taką historią: byłem kiedyś w Watykanie, gdy zaczynał się konflikt pomiędzy Izraelem a Palestyńczykami. Wówczas Arabowie – bodajże z Arabii Saudyjskiej albo z Kataru – przyjechali do papieża i pokazywali mu zdjęcia tych zbrodni, których Izrael dopuszcza się w Strefie Gazy na dzieciach. Rozmawiałem wtedy z jednym z wysłanników papieża, dyplomatą watykańskim. Powiedział mi, że te zdjęcia były przerażające, papież – poprzedni papież – był zdruzgotany. Wtedy pojawiały się głosy, by uznać Benjamina Netanjahu za zbrodniarza wojennego.
To dla mnie sytuacja dramatyczna, dla nas – dla Polaków – w dużej mierze niezrozumiała. My zazwyczaj, nawet w konfliktach, otaczamy ochroną przede wszystkim dzieci i kobiety. W tak agresywnych cywilizacjach, jak cywilizacja żydowska i cywilizacja arabska, panują niestety inne zasady, które nam często ciężko jest zrozumieć.
Ja oceniam ten napad negatywnie. Zarówno dla Stanów Zjednoczonych, jak i dla Donalda Trumpa. Gdzie widzę słabość? Przede wszystkim w tym, że tuż po ataku, czyli jeszcze w sobotę–niedzielę, Donald Trump ogłosił, że jest gotowy rozmawiać z Iranem. To dla mnie jasny przekaz, że Amerykanie z Izraelem nie zrealizowali swoich celów. Oni – moim zdaniem – zakładali, że szybkie, punktowe zabicie zarówno Khameniego, jak i przywódców wojskowych doprowadzi do rewolucji w Iranie i nastąpi zmiana władzy. A tak się nie stało.
Trzeba wiedzieć, żeby nie ulegać dezinformacji: Iran nie był dyktaturą w sensie klasycznym. To republika – ma swoją konstytucję, parlament, prezydenta, premiera i dopiero nad tym wszystkim stał przywódca duchowy. W związku z tym zmiana władzy mogłaby nastąpić tylko wtedy, gdyby doszło do buntu w wojsku lub w rządzie – wtedy mogłaby zajść zmiana władzy, stylu rządzenia itd. W tej sytuacji do tego nie doszło. Jeżeli to się będzie przedłużać, to będzie problem dla Amerykanów.
Skutki dla rynku
A co mamy na rynku? Jak zwykle w takich sytuacjach – konflikt na Bliskim Wschodzie, blokada Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowej ropy – może powodować silne wzrosty cen ropy naftowej. Mamy do czynienia właśnie z taką reakcją. Otwarcie było wysokie, potem nastąpił spadek ceny ropy, teraz w ciągu dnia znowu wzrasta, mamy około plus 8%.
Takie naturalne ruchy powodują w pierwszych momentach umocnienie dolara. Z tym właśnie mamy teraz do czynienia. To umocnienie w mojej ocenie może sięgnąć około 2% na koszyku dolarowym, podobnie jak w poprzednich konfliktach tego typu. Natomiast wzrost wartości dolara wywoła presję inflacyjną w Stanach Zjednoczonych w negatywnym scenariuszu przeciągającego się konfliktu; jeżeli reakcja Fedu będzie nieadekwatna, może to doprowadzić do poważnego problemu dolarowego – dolar wzrośnie w pierwszej fazie, ale potem może spadać.
Tego typu problemy nie są Amerykanom potrzebne, szczególnie w okresie zbliżających się wyborów w Stanach Zjednoczonych. Po pierwsze, Amerykanie nie chcą wojny, bo będą ofiary. Podano informację o śmierci trzech żołnierzy, ale pamiętajcie Państwo: pierwszą ofiarą wojny jest prawda – propaganda będzie z obu stron. Nie wierzę, że zginęło tylko trzech żołnierzy; będzie ich zapewne więcej, co może wywołać protesty w Stanach.
A Donald Trump mówi, że jest gotowy do rozmów – czyli nie osiągnął celu. Teraz pytanie: czy Iran będzie chciał przystąpić do tych rozmów?
Chińczycy wstrzymują eksport metali ziem rzadkich do Stanów i do Europy, więc pojawia się problem potencjalnego zbrojenia, przemysłu militarnego itd. Sytuacja robi się gorąca.
Wczoraj zastanawiałem się nad inwestorami – tymi, którzy w Dubaju kupowali nieruchomości. Jeszcze wczoraj na Facebooku atakowały mnie reklamy: „zainwestuj w nieruchomości w Dubaju – to najbezpieczniejsze miejsce na świecie”. I tak się zastanawiałem: naprawdę potrzebna jest reforma edukacji, bo jeżeli tak zwane elity, czyli ci, którzy mają pieniądze, inwestowali w Dubaju właśnie dlatego, że uznawali go za najbezpieczniejsze miejsce na świecie, to trzeba mocno położyć nacisk na lekcje geografii – mapy świata są dziś za darmo w internecie.
Jak może być najbezpieczniejsze państwo na świecie w takim miejscu, gdzie mamy Izrael – bardzo agresywne państwo – mamy Arabów, mamy Iran, mieliśmy Irak, Syrię – cały ten tygiel? Przecież Dubaj leży praktycznie przy Cieśninie Ormuz. No i teraz oni biedni są zdziwieni, że to jednak nie jest bezpieczne.
Okazuje się, że to my możemy być w przyszłości jednym z najbezpieczniejszych miejsc – ale to jeszcze wymaga czasu, żeby wszyscy do tego dojrzeli.
Wracając do rynku: zmiany, zmiany, zmiany – jesteśmy świadkami dużych przemian. Jakie były pierwsze reakcje rynków? Złoto naturalnie do góry, srebro naturalnie do góry, ropa naturalnie do góry, dolar naturalnie też będzie się umacniał. Ale to wszystko nie oznacza, że „w ciemno” kupujemy. Jakakolwiek pozytywna informacja o dogadaniu się, zakończeniu konfliktu, spowoduje szybki odwrót tego ruchu. Tak szybko, jak to wzrośnie, tak szybko może spadać – trzeba zdążyć ewentualnie pozamykać pozycje.
Oczywiście Iran blokuje Cieśninę Ormuz, mówi, że tylko statki chińskie i rosyjskie mogłyby przepływać. To de facto robi dobrze Rosji. Wzrost ceny ropy naftowej jest Rosji na rękę, bo zwiększa jej marżę na ropie Urals – zaczyna jej się coraz bardziej opłacać sprzedaż, a popyt na ropę będzie rósł. Będzie blokada ropy z Bliskiego Wschodu, zostaną Amerykanie i zostanie Rosja.
Dlatego uważam, że ten konflikt powinien być jak najszybciej zażegnany. Uważam, że jego rozpoczęcie było błędem – chyba że Amerykanie dysponowali wiedzą, której my nie mamy. Może działo się w Iranie coś, o czym nie wiemy, ale mimo to mnie to dziwi.
Zabito Aliego Khameniego, który był przeciwnikiem budowy bomby atomowej – prawdopodobnie dzięki niemu Iran do tej pory nie ma tej bomby, bo uważał, że jest to niezgodne z naukami Boga. To o czym my mówimy? Chcemy, żeby Iran miał tę bombę, czy nie chcemy? Zabicie tego przywódcy duchowego otwiera drogę do tego, że Iran wznowi budowę bomby atomowej.
Trzeba też pamiętać, że bez zajęcia wojskowego, lądowego, władza się nie zmieni – chyba że służby CIA z Mossadem wymyślą coś i doprowadzą do buntu w armii czy w strukturach władzy.
Będziemy śledzić sytuację. Uważajcie Państwo, bo mamy cofnięcie na giełdach i to jest naturalna reakcja. Zobaczymy, jak ten konflikt będzie przebiegał, ale ja uważam, że on jest nie na rękę Donaldowi Trumpowi. Nie wiem, dlaczego się na to zdecydowali – podejrzewam nacisk ze strony Izraela i tak zwanego deep state, czyli otoczenia doradców Trumpa.
Na dzień dzisiejszy nie widzę żadnego pozytywu dla Stanów Zjednoczonych w tym konflikcie.

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.