Chat with us, powered by LiveChat
27 października 2016,  00:00

Repolonizacja banków. Czy są powody do obaw?

W 2015 roku banki komercyjne funkcjonujące w Polsce wypracowały zysk w wysokości 12 056,8 mln złotych, jednak duża część tej kwoty trafi w ramach dywidendy do zagranicznych akcjonariuszy. Według założeń obecnego rządu zamiast dzielić zyski lepszym rozwiązaniem byłoby wzmocnienie polskiego sektora bankowego. Czy repolonizacja banków nie wpłynie na jego równowagę?

Początki repolonizacji banków

Pomysł repolonizacji banków narodził się już 2008 roku, kiedy pojawiały się informacje o problemach zagranicznych spółek posiadających akcje w polskim sektorze bankowym. Kryzys uwidocznił słabość systemu i zwiększył obawy o polską bankowość zdominowaną przez zagranicznych inwestorów. Pomysł ten na kilka lat nieco się wyciszył by powrócić wraz z informacją o wyłączności negocjacyjnej Alior Banku na działalność bankową Raiffaisen Bank. Kontrowersje wzbudza bowiem fakt, że czołowym udziałowcem tej instytucji jest państwowy ubezpieczyciel PZU. Podobne emocje wywołała wiadomość o wyłączności PKO BP na zakup akcji Raiffeisen-Leasing Polska.

Ile pieniędzy trafia do zagranicznych akcjonariuszy?

Według raportów Komisji Nadzoru Finansowego na inwestorów zagranicznych o udziale powyżej 5% kapitału przypadnie 6 143,8 mln zł zysku, a 48,39% tej kwoty zostanie wypłacone w ramach dywidendy. Dodatkowo akcjonariusze otrzymają 69,5 mln z nierozdysponowanego zysku z 2014 roku. Z danych wynika, że zagraniczni inwestorzy o wiele chętniej wypłacają dywidendę, niż krajowi.

ekantor.pl


Jak jednak zauważa KNF realizowana polityka dywidendowa wzmacnia kapitał komercyjnych banków, co przynosi pozytywną ocenę systemu finansowego kraju, a to zwiększa zaufanie wobec polskiego sektora bankowego. Pozwala również pozyskać finanse na jego dalszy rozwój. Ma to wpływ na utrzymanie stabilności nie tylko finansowej, ale również gospodarczej Polski.

Możliwe konsekwencje repolonizacji sektora bankowego

Obawy dotyczące repolonizacji banków to strach związany przede wszystkim z ich upolitycznieniem. Choć proces ten wynika przed wszystkim z kryzysu finansowego na rynkach światowych to niektórzy ekonomiści zauważają, że bezpieczniejszym rozwiązaniem byłoby przeprowadzenie go poprzez giełdę, a nie Skarb Państwa. Takie działanie powoduje budzenie uśpionych po 1990 roku lęków o nacjonalizację sektora bankowego i zbyt duże wpływy rządu.

Konsekwencje takiego rozwiązania mogą być pozytywnie odbierane, jeżeli pod uwagę weźmie się interesy państwa, jednak z punktu widzenia obywateli sytuacja nie musi wcale wyglądać to tak optymistycznie. Oferta placówek z zagranicznym udziałem niekiedy okazuje się być bardziej konkurencyjna, a połączenie bankowości z naczelnym polskim ubezpieczycielem wymusza postawienie pytania: czy taki wydatek z kasy PZU nie wpłynie na jego klientów?

Choć ekonomiści są podzieleni w kwestii repolonizacji banków, to ich nacjonalizacja nie wzbudza już problemów w ocenie. Sytuacja, w której sektor bankowy przynależy do państwa jest już znana Polakom i do tej pory niekoniecznie była dobrze osądzana.

Dołącz do dyskusji