Poniedziałek mroźny, pełen lodu, ale nie na rynkach finansowych. Rynki finansowe są rozgrzane już od piątku i o tym dzisiaj chcę mówić. Chciałbym także poruszyć temat, który najbardziej mnie nurtuje, a mianowicie to, czy Kanada jest już wyraźnie na celowniku Donalda Trumpa. I czy nie jest właśnie tak, że zamiast zadawać sobie pytanie, czy Trump zaatakuje Iran, powinniśmy raczej zastanawiać się nad tym, czy będzie on wpływał na Kanadę lub próbował ją przejmować.
Styczeń idealny do zarabiania
W piątek mieliśmy do czynienia z bardzo ciekawą sytuacją na rynku. W ogóle można powiedzieć, że styczeń to jest bardzo dobry okres do zarabiania, bo rzeczywiście metale szlachetne — złoto i srebro — sięgają już zenitu. Srebro grubo przekroczyło 100 dolarów, pnie się dalej do góry, dzisiaj wzrost wynosi już powyżej 5%, złoto powyżej 2%. Jeżeli popatrzymy na cały ruch od początku roku, to srebro urosło w styczniu o około 50%.
Jeśli chodzi o inne towary, to także gaz ma bardzo dobre notowania z uwagi na mroźną zimę w Stanach Zjednoczonych, ale mroźną zimę mamy również w Europie. To też ciekawe — tu zrobię mały przerywnik. Mówiłem już o tym, jak „elity” teraz będą tłumaczyć ludziom to oziębienie. No i widzę niespójność wśród, że tak powiem, autorów tych programów. Bill Gates już odwołał narrację o końcu świata powodowanym globalnym ociepleniem, a tymczasem w naszej telewizji redaktor Sakielski prowadził program, w którym mówiono, że wybitni naukowcy udowadniają, iż to, że jest zimno, jest dowodem na ocieplenie.
Te absurdy dochodzą do zenitu możliwości różnych szpagatów intelektualnych, ale fakty pokazują jedno — ta międzynarodówka nie jest jeszcze zgrana i przekazy nie są spójne. Ktoś powinien to lepiej koordynować.
Rynek walutowy
Wracając do rynków. W piątek mieliśmy bardzo silny ruch na rynku walutowym, a dziś rynek otworzył się z luką. Szczególnie istotny był bardzo mocny ruch na parze dolar–jen. To nie było zaskoczenie — od dłuższego czasu dolar–jen zbliżał się do poziomu 160, czyli psychologicznej bariery, przy której mówi się o interwencji Bank of Japan.
W zeszłym tygodniu mieliśmy posiedzenie Bank of Japan. Stopy procentowe zostały utrzymane, ale wypowiedzi prezesa banku były wyjątkowo jastrzębie. To najtwardsza postawa Banku Japonii od lat, jeśli chodzi o inflację i stopy procentowe. Możliwe, że w kwietniu dojdzie do podwyżki.
Nie tylko polityka Banku Japonii była powodem ruchu. Pojawiła się również groźba skoordynowanych działań. Nawet premier Japonii mówił o możliwości wspólnej interwencji z Amerykanami. Nie jest to oficjalnie potwierdzone, ale wolumeny i dynamika osłabienia dolara wobec jena były bardzo wyraźne.
Tak zakończył się piątek, a w poniedziałek waluty znów otworzyły się z luką. Przełożyło się to na euro–dolara i na silną pozycję złotówki. Na parze dolar–złoty widzimy wyraźne umocnienie naszej waluty.
Funt do dolara puka w okolice szczytów. Dolar nowozelandzki wykonuje bardzo silny ruch — świetny cross do zarabiania. Dolar australijski radzi sobie trochę słabiej, frank również. Jeżeli jen będzie się dalej umacniał, może to mieć pozytywny wpływ na rynki akcji, w tym na S&P 500. To klasyczna korelacja risk-off.
Globalne napięcia
Geopolityka również wpływa na osłabienie dolara. Coraz częściej mówi się o dedolaryzacji, ale tu nie chodzi o hasła — to konkretne decyzje i realne ruchy. Przykład: rząd Danii ogłosił, że z uwagi na sytuację wokół Grenlandii sprzeda wszystkie posiadane obligacje amerykańskie. De facto od dłuższego czasu mamy do czynienia z wojną mocarstw.
Napięcia wynikają z pozycji trzech głównych graczy: Stanów Zjednoczonych, Chin i Rosji. Pierwsza kwestia to oczywiście wojna na Ukrainie. Druga, być może ważniejsza z punktu widzenia USA, to rywalizacja z Chinami o metale ziem rzadkich. Przypomnę, że pod koniec zeszłego roku Donald Trump przegrał potyczkę z Chinami — Pekin nie zrezygnował z regulacji, tylko przesunął je na wrzesień.
Do tego czasu Stany Zjednoczone muszą zbudować przewagę negocjacyjną. Stąd działania wobec Wenezueli i Iranu — Chiny pozyskują z tych krajów około 80% swojej ropy. Kontrola nad tymi złożami daje Amerykanom potężną kartę przetargową.
To wpływa również na rozmowy z Rosją. Rosja żyje z ropy i gazu, ale ropa Urals jest droga w wydobyciu. Jeżeli cena spadnie poniżej 60 dolarów za baryłkę, Rosjanie przestają być rentowni.
Dodatkowo blokowany jest dostęp do ropy z krajów takich jak Wenezuela. Widzimy przejmowanie tankowców, nawet przez państwa Unii Europejskiej, w tym Francję.
Kanada na celowniku Trumpa
Teraz przechodzę do meritum — Kanada. Donald Trump w Davos wrócił do narracji o sfałszowanych wyborach w 2020 roku. Podkreślam: nie ma dowodów na ich sfałszowanie. Firmy Smartmatic i Dominion Voting wygrały lub ugodowo zakończyły procesy przeciwko mediom. Trump jednak wraca do tego tematu, wskazując na powiązania tych firm z Kanadą, Wenezuelą i organizacjami George’a Sorosa. To wszystko zaczyna się łączyć z innymi działaniami USA.
Najmocniejszy sygnał padł w Davos. Trump nazwał premiera Kanady globalistą i zapowiedział, że jeśli Kanada podpisze umowę handlową z Chinami, USA nałożą na nią 100-procentowe cła.
80% eksportu Kanady trafia do Stanów Zjednoczonych. Cła oznaczają potężny problem. Z drugiej strony Kanada dostarcza USA energię elektryczną. Konflikt może więc uderzyć w obie strony.
Kanada jest militarnie słaba. Jak kiedyś ironicznie zauważył jeden z amerykańskich sekretarzy stanu: „co nam Kanada zrobi — wystawi dwie parady równości LGBT?”. Jednocześnie w Albercie zbierane są podpisy pod referendum secesyjnym. USA z pewnością przyjęłyby ten stan z otwartymi ramionami.
Nie zapominajmy też o Quebecu — problem francuskojęzycznej prowincji wciąż istnieje.
Dolar kanadyjski i prognozy RBC
Royal Bank of Canada opublikował raport, według którego dolar kanadyjski powinien umacniać się wobec dolara amerykańskiego w tym kwartale, nawet do poziomu 1,38. Oczywiście pod warunkiem braku nowych, poważnych zagrożeń.
Słabszy dolar jest na rękę Donaldowi Trumpowi. Dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych są lepsze od oczekiwań, stopa bezrobocia spada, inwestycje zagraniczne napływają. Firmy — także polskie — inwestują w USA, bo w Polsce proces inwestycyjny jest bardzo trudny. O tym mówiliśmy również na spotkaniu u prezydenta. Przepisy są zbyt skostniałe i zbiurokratyzowane.
Podsumowanie: dobry czas dla inwestorów, ale z ryzykiem
Mamy interesujący okres na rynku walutowym, na akcjach i na towarach. Dla inwestorów to dobry czas, choć ryzyka geopolityczne pozostają.
Zapowiedzi rozmów pokojowych między Rosją, Ukrainą i USA pokazują, że wojna powinna była zostać zatrzymana wcześniej. Donald Trump twierdzi, że gdyby nie wynik wyborów w USA, wojny by nie było — to jego słowa.
Jedno jest pewne: ruchy na rynkach są silne, złoty jest mocny, dolar słaby. Gdyby nie potężny deficyt budżetowy w Polsce, nasza sytuacja byłaby jeszcze lepsza.

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.