Chat with us, powered by LiveChat
mandat, policja, nieopłacony mandat, odmowa mandatu
31 października 2018,  17:17

Niezapłacony mandat – czy jest się czym martwić?

Mandat nie jest niczym przyjemnym, dlatego staramy się jak najszybciej wymazać go ze swojej pamięci. Niestety czasami robimy to zdecydowanie za szybko, a wtedy konsekwencje związane z niezapłaconym mandatem mogą nas dopaść nawet podczas urlopu.

Odwołanie od mandatu a punkty karne

-Czy przyjmuje pan mandat? – podczas kontroli policyjnej na polskich drogach jest to zapewne ostatnie pytanie, jakie można usłyszeć od policjanta. Później pozostają już tylko życzenia spokojnej drogi bez pośpiechu. Jest to jednak moment, w którym dwa razy należy się zastanowić, ponieważ wraz z przyjęciem i podpisaniem mandatu praktycznie traci się prawo do odwołania.

Popularną wśród kierowców metodą jest nieprzyjmowanie mandatu, nawet wtedy gdy ma się pełną świadomość popełnionego czynu. Wciąż bowiem mylnie uważa się, że wkroczenie na drogę sądową odroczy naliczenie punktów karnych. Niestety, te trafią do systemu jako punkty tymczasowe, bez względu na to, czy mandat zostanie podpisany czy nie. Dopiero po zakończeniu postępowania sądowego zostaną wykasowane lub uprawomocnią się.

Niezapłacony mandat w Polsce – co dalej?

Na opłacenie mandatu wystawionego przez polskich policjantów mamy 7 dni. Jeżeli po tym czasie nie zostanie odnotowana wpłata – rusza proces mający na celu ściągnięcie należności. Przekazywanie informacji pomiędzy poszczególnymi urzędami może potrwać, jednak nie ma co liczyć na to, że w tym czasie sprawa ulegnie przedawnieniu, ponieważ państwo ma aż 3 lata na to, by upomnieć się o grzywnę. Zwykle w pierwszej kolejności kwota zostanie pobrana z nadpłaty podatku. Urząd może też “wejść”na naszą emeryturę, rentę, a nawet konto bankowe. W takich przypadkach do kwoty mandatu doliczone zostaną również koszty egzekucyjne.

Przeczytaj również Od teraz mandat opłacisz u policjanta

Mandat zza granicy – czy można go uniknąć?

Wybierając się w zagraniczną podróż lepiej mieć przy sobie taką ilość gotówki, która pozwoli na uregulowanie mandatu bezpośrednio u funkcjonariusza policji. Jeżeli podczas kontroli nie będzie się dysponować odpowiednimi środkami – policjant zabierze nas na wycieczkę do najbliższego bankomatu. W sytuacji, gdy na koncie nie będzie odpowiedniej sumy jest duża szansa na to, że zostaniemy zaprowadzeni na komisariat, a auto trafi na policyjny parking.

Oczywiście istnieje możliwość odwołania od decyzji funkcjonariusza, jednak wówczas sprawa trafia do sądu, a ten może zarówno zmniejszyć, jak i zwiększyć wymiar kary. Nas natomiast czeka wątpliwa przyjemność związana z wynajęciem prawnika i tłumacza przysięgłego.

Ignorowanie mandatów, które przyszły do nas drogą korespondencyjną również może skończyć się niezbyt optymistycznie. Zwłaszcza, gdy często podróżujemy do danego kraju, ponieważ przy kolejnej kontroli policjant zażąda od nas nie tylko pieniędzy, ale również odsetek za zwłokę.

Wycieczka do aresztu zamiast wakacji

Konsekwencje niezapłaconego mandatu mogą iść znacznie dalej niż byśmy się tego spodziewali. Unikanie grzywny może zakończyć się decyzją sądu o zatrzymaniu. Osoba z wyrokiem, w związku z coraz dokładniejszymi kontrolami na lotnikach, będzie mieć natomiast problem z wejściem na pokład samolotu. I zamiast dwóch tygodni na Wyspach Kanaryjskich będzie noc w areszcie.

Czy niezapłacony mandat lepiej jest opłacić, zignorować, czy spróbować unieważnić? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego ile możemy poświęcić nerwów, czasu, pieniędzy oraz czy rzeczywiście czujemy, że mandat wystawiony nam został niesłusznie.

Warto przeczytać
Dołącz do dyskusji